Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
12 postów 6 komentarzy

Siedem grzechów systemu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nieco o najcięższych, moim zdaniem grzechach współczesnego szkolnictwa...

„Konieczność jak najszybszego wprowadzenia reformy naszego systemu wychowania wynika z tego, że szkoły w Polsce stały się środowiskiem nerwicogennym. Szacuje się, że około 4,5 miliona uczniów choruje na różnego rodzaju nerwice. Niektóre z tych znerwicowanych dzieci popełniają nawet samobójstwa[…]”

„Można z góry przewidzieć, że wymienione wyżej negatywne konsekwencje naszego systemu wychowania będą się nasilać. Spośród tych znerwicowanych dzieci rekrutować się będą w niedalekiej przyszłości różnego rodzaju zboczeńcy i przestępcy, alkoholicy i narkomani. A przecież już dziś nasze ulice nie są bezpieczne.

Przyczyn wypaczenia naszego systemu dydaktyczno-wychowawczego jest z całą pewnością wiele. Szczególną winą obarczyć można m.in. błędną teorię wychowania. W minionym 45-leciu wkradło się do polskiej pedagogiki wiele błędnych koncepcji; niektóre z nich są rezultatem fałszywych poglądów ideologicznych[…]”

Miron Krawczyk, czasopismo: „Edukacja i dialog”, artykuł: „Podział cech osobowości na instrumentalne i kierunkowe”, numer 2 (55), Warszawa 1994

Jesteśmy biernymi obserwatorami nie tylko rozkładającego się systemu edukacyjnego w naszym kraju, ale utraty ducha intelektualnego młodych obywateli i niebezpieczeństwa „szoku przyszłości”, kiedy to obudzimy się z ręką w nocniku i żałosnym zdziwieniem, że „ten system jednak nie jest dobry”.

Miron Krawczyk w 1994 pisał: „4,5 miliona uczniów choruje na różnego rodzaju nerwice” – dziś jest to z pewnością znacznie więcej. Nawet mówi się, że co druga osoba ma znaczny potencjał do popełnienia czegoś niebezpiecznego, a praktycznie każdy jest na co dzień podatny na stres i regularnie przechodzi załamania nerwowe. Wielu ludzi jest dziś nieodpowiedzialnych, niedojrzałych, agresywnych, obojętnych, wybiera drogi na skróty, posługuje się błędnym system wartości. I tu pojawia się pierwszy podstawowy błąd naszej „peerelowskiej fabryki specjalistycznych mózgów”: brak praktycznej wiedzy.

1) Praktyczna wiedza – wiążąc to z filozofią pragmatyzmu, powiedzmy sobie – jest wiedzą niezbędną do życia, wiedzą, która dostarcza uczniowi takich informacji by ten mógł prawidłowo się rozwijać i wykorzystując swoje zdolności i umiejętności (ach, gdyby w szkole było tyle praktyki ile jest obecnie teorii…) funkcjonować w społeczeństwie (obywatelskim) jako zdrowa na umyśle jednostka zdolna do wytwarzania wielu sensownych dóbr (mających wartości poznawcze, estetyczne, pragmatyczne, etyczne…) i innych zdrowych na umyśle jednostek (np. zakładając rodzinę, sprawując rolę innowacyjnego nauczyciela w szkole). Człowiek taki jest optymistą, jest twórczy, kreatywny, jest zharmonizowany i poradzi sobie w wielu trudnych sytuacjach. Natomiast człowiek ery industrialnej, systemu „uczenia się informacyjnego” nie jest zharmonizowany, choć jest specjalistą. Jest butelką, w którą wg. wzorca człowieka oświeceniowego nabić należy jak największą porcję wiedzy. I to wiedzy szczególnie encyklopedycznej i jałowej, która powoduje często przeładowanie percepcyjne ucznia, znaczy butelki (traktowanie przedmiotowe) i z której tworzy się później różne teleturnieje typu matura, rzekomy sprawdzian dojrzałości. Natomiast kto dużo kuł i okazał się przejdojrzały otrzymuje w nagrodę jeszcze więcej możliwości uczenia się jeszcze większych porcji materiału. Oczywiście w ciągu tych kilkunastu lat „nauki” nie należy zwracać uwagi na jakieś wymiary człowieka (emocjonalny, intelektualny, fizyczny, duchowy), jeśli ktoś źle czuje się fizycznie bądź ma problemy z rodzaju emocjonalnych powinien jak najszybciej wziąć jakąś tabletkę i kuć dalej – bo nie ma czasu! A konkurencja też nie czeka! Po co marnować czas na jakieś „lenistwa i fantazję” (rekreację, twórczość…). Wiele razy zdarza się, że uczeń sam nie wie co się z nim dzieje, popada w bezsens, zaczyna robić różne dziwne rzeczy… Z zabitą pasją poznawczą i chyba będącym normą zjawiskiem Nil (nuda i lęk) trafia w końcu na swoją pierwszą wizytę u psychologa. Tam dowiaduje się po raz pierwszy co to takiego psychologia i zaczyna zastanawiać się jakie ma cechy osobowości i co właściwie go interesuje w życiu…

2) System wzrokowo-słuchowy – wgapiamy się w nauczyciela, słuchamy wykładu przysypiając na ławce, czytamy… czasem notujemy. Bywa też, że mówimy, ale dużo uczniów tego nie robi, bo boi się, że powiedzą coś źle. „Podaję wam wiedzę jak na tacy, a wy w ogóle tego niedoceniacie!” – nauczycielka jest już wyraźnie sfrustrowana. A co tu doceniać… właśnie wiedza podawana jak na tacy jest… niedorzecznością. To wbrew ludzkiej naturze, naturze ciekawskiej i ruchliwej. Człowiek musi uczyć się bardziej kinestetycznie, wszystkimi zmysłami, eksperymentami, z postawą badawczą, poprzez twórczość, odkrywać nowe otwarte pytania i na nie odpowiadać, musi pojmować sercem, musi zawładnąć nim pasja i pełne poświęcenie. System wzrokowo-słuchowy jest głównym powodem zniechęcania uczniów do nauki. Terror jedynej odpowiedzi w pytaniu zamkniętym i z kluczem jest przedmiotowym traktowaniem ucznia, gdzie nauczyciel przyjmuje postawę programisty, którego zadaniem jest zaprogramować mózg ucznia wg. ścisłych wymagań (niedomagań) systemu. I nie ma tu miejsca na jakieś fantazje! Na jakieś zabawy w odgrywanie ról (jak w pedagogice dramy, gdzie nauczyciel jest reżyserem i partnerem uczniów)! To jest szkoła! Siadać do ławek - sztywno, ustrukturyzowanie i z powagą kuć wiedzę, którą wam podaję! Dobrze by było wcisnąć ich jeszcze w mundurki i zabronić czytania jakiejś lektury, która wprawia ich w niezdrowy romantyzm i zastanowienie nad sensem tej całej propagandy… Nie wolno myśleć otwarcie, ale wolno wam słuchać autorytetów takich jak np. … Marks (twórca tego socjalistycznego systemu). Ave system…

„Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć.” – A. Einstein

3) Jestem… innymi – nacisk grupowy i konformizm… pozwala zachować nam pewną stałość, gdzie poprzez mechanistyczne postrzeganie świata siedzimy bezczynnie w teraźniejszości i jako konserwatyści wspominamy stare (dobre) czasy. Możemy badać przestrzeń, która nas otacza choć z dystansem, nie wolno nam jej dotykać (tylko bezmyślnie wgapiać się w formułki naukowe i kuć, kuć, kuć!). W ogóle najlepiej chyba nie mieszać się do przyszłości gospodarki kraju. Zostańmy… wszyscy jako konformiści tu gdzie jesteśmy, gdzie jest bezpiecznie gdzie nie ma dziwacznych eksperymentów i niebezpiecznego ryzyka, gdzie nie ma „metody prób i błędów”, gdzie nie ma „poznawania”, „zrozumienia” i gdzie jest totalny brak ruchu. Dążmy do… uczenia się o przeszłości, to z pewnością załatwi nam przyszłość (czytaj: załatwi nas w przyszłości). Konformizm skłania do nicnierobienia, chodzenia starymi ścieżkami i drogami na skróty, rodzi brak nastawienia badawczego i lęk przed nowością (neofobię). Młodzi ludzie wcale nie są nowocześni, wciąż boją się naprawdę pójść naprzód, boją się wychylić, wpaść na nowy pomysł, muszą ściągać z twórczości innych zaprzęgnięci dla wiedzy jałowej w zatrważająco szybkim tempie kucia a przecież… to nonkonformiści zawsze zmieniali świat. Postęp jest uczeniem się na błędach przeszłości i podejmowaniem ryzyka na rzecz przyszłości, a nie korzystaniem z metod przeszłości i stabilizacją w starych systemach na rzecz (bezpiecznej) przyszłości. Postęp jest dziś błędnie definiowany.

4) „Epoka agrarna – epoka industrialna – epoka jeszcze bardziej industrialna” – ludzie sprawujący władzę lub pieczę nad systemem edukacyjnym wychodząc dziś z epoki industrialnej (w Polsce od kilku lat) kierują się w dwie strony. Jedna droga jest dobra, druga zła. Zazwyczaj skręcają w tę złą drogę i będąc na niej umacniają industrializm w społeczeństwie czysto (przecież) informacyjnym o potrzebach związanych z epoką informacyjną. Nie wiem już czy robią to z myślą o swoich przyzwyczajeniach czy tak po prostu idzie kolejna w historii fala wytępiania inteligencji polskiej. Dopóki minister Hall będzie uważała, że Polska pod względem edukacji zajmuje jedno z ostatnich miejsc z powodu tego, iż uczniowie za mało kują wiedzy encyklopedycznej dopóty biedni młodzi ludzie krążyć będą w mroku własnych frustracji i niedorozwoju emocjonalnego. Już dziś podejmuje się w szkołach próby typu „Lepiej! Szybciej! Więcej!” spychając nauczanie indywidualne, pragmatyczne i kinestetyczne do ciemni, skąd nawet jeśli już jakiś uczeń wyłowi pragnienia właściwej natury człowieka nie będzie wiedział „co to” i „jak żyć”. Jak żyć? Ponieważ uprawiamy fikcję ucząc się abstrakcyjnie, nie ucząc się lecz kując o nauce, nie ucząc się życia lecz o życiu, które gdy już nastąpi (po wyjściu ze szkoły) okazuje się czymś zupełnie innym, czego byśmy nigdy się nie spodziewali.

5) Konsumpcjonistyczne wychowanie do bytności (nie życia, tylko bytności) – konkurencja wzrasta rywalizacja, niezbędna interesowna komunikacja, zła motywacja… krótkie terminy gonią nauczycieli więc prawie połowę (zbędnego) materiału uczniowie muszą przerobić sobie sami. Później zostanie sprawdzona pojemność ich mózgów i zapisze się wyniki w statystykach co oznaczać będzie, że szkoła nauczyła dobrze lub źle. W szkole promuje się nadmiernie ideologię konsumpcyjną. Cywilizacja konsumpcyjna jest cywilizacją antykreatywną. Kultura (wyjścia do teatrów, filharmonii, kin, galerii, różne wycieczki poznawcze, warsztaty naukowe) coraz częściej są uznawane za stratę czasu a i politycy wymigują się od nich tłumacząc się brakiem narzędzi czy funduszy na tego typu „rozrywki”, które uważane są za coś znacznie mniej ważnego niż sztywne siedzenie na lekcji i śmiertelną pogoń za programem. Z czasem zanika wartość dojrzewania samorzutnego, rozbudzania wewnętrznych sił przez inspirację i poryw. Uczniowi przekazuje się tajnie informację, iż może liczyć tylko na siebie, dlatego też musi dużo się uczyć by zdobyć dobry zawód i móc pracować na swoją korzyść. Jest duży nacisk na wyobcowanie, wyodrębnienie zdolnych (pojemnych) jednostek tak by te działały dla siebie i w zaciszu własnego kąta. Indywidualność jest ważnym aspektem w edukacji ale musi łączyć się ze zdolnością do empatii, którą bardzo dobrze rozwija się właśnie przez kontakt z kulturą a także przez organizowanie różnego rodzaju dram kreatywnych w szkole na zwykłych lekcjach. Zdolność empatii rodzi twórczą wrażliwość na problemy społeczeństwa i działając asertywnie budzi chęć dążenia do wartości obiektywnych, nie rezygnując jednocześnie z urzeczywistniania samego siebie.

6) Umacnianie bloków emocjonalnych – od razu rzuca się w oczy brak (lub zbyt mało) uczenia w szkole takich przedmiotów jak psychologia czy socjologia, a przecież to one umożliwiają w ogóle funkcjonowanie w społeczeństwie i są kluczowe w najważniejszej dla każdego człowieka dziedzinie – jego własnego życia.

 

„Co dzień powtarzam jak młódź cierpi na tem,

Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem.”

Adam Mickiewicz

 

Podstawowa wiedza psychologiczna pozwala młodemu człowiekowi poznać siebie samego i wybierać odpowiednie strategie w relacjach z innymi. Tym sposobem staje się on mocnym ogniwem w łańcuchu społeczeństwa, które nie tylko znakomicie potrafi się w nim utrzymywać i funkcjonować ale wnosi też dużo od siebie, ulepsza więc życie i stwarza możliwość rozwoju ewolucyjnego ludzi w sensie globalnym na przestrzeni lat.

Kolejną rzeczą będącą blokiem emocjonalnym w rozwoju twórczego człowieka jest uczenie lęku przed ryzykiem. Uczeń nie wie, że ryzykiem da się manipulować i przetwarzać je na własną korzyść. Uczenie iż ryzyko samo w sobie stanowi zło jest kompletnym absurdem, gdyż bez ryzyka nie ma jakiegokolwiek postępu, rozwoju czy doświadczenia. Nawet jeśli jest to doświadczanie na błędach to ważnym jest by uczeń przez nie przeszedł i mógł zrozumieć działanie następujące po wyborze nieprawidłowej decyzji. Wzbogaca to jego osobowość, wzmaga precyzyjność w działaniach i powoduje znaczny rozwój dojrzałości emocjonalnej. Dlatego też w „uczeniu się transformacyjnym” stawia się na eksperymentowanie i wiele innych czynności pobudzających aktywność czterowymiarową i wielozmysłową ucznia. Jest to niezwykle korzystne dla jego osoby!

Co łączy się z umacnianiem bloku „lęku przed ryzykiem” to „wymuszanie braku apetytu na chaos”. Od ucznia wymaga się sztywności, bojaźni do nauki, braku zaufania do niej, powstrzymuje się u niego zdolność otwartego myślenia. Gdy nauczyciel zadaje pytanie wszyscy uczniowie wolą milczeć i czekać aż odpowie ktoś inny – jest to częste zjawisko powodowane lękiem przed podjęciem próby wymyślenia czegoś samodzielnie, lękiem przed burzą mózgów i zbytnią spontanicznością. Wymaga się by uczeń „nie zgadywał” i „nie wymyślał” bo wg. klucza ma podać pewną dokładną odpowiedź, a jeśli mu się nie uda to zostanie źle oceniony. Dlatego też boi się podać złej odpowiedzi, a nawet nigdy nie wie czy zna prawidłową odpowiedź, nie ufa nauczycielowi, nie ufa nauce, nie ufa sobie. Ufa co najwyżej „twórczości innych” z której zawsze może ściągnąć coś gotowego, bez „ryzyka samodzielnego myślenia” i narażania się na „ośmieszenie jego osoby” z powodu nie wykucia czegoś na pamięć.

„Na wykształcenie powinno składać się żywe życie, a nie martwa nauka.” – M. Gogol

7) Pozbawienie ucznia kwintesencji nauki i procesu poznawczego w czasie nauki.

Każda nauka jest odrębnym małym światem, który ma własny język , strukturę, przesłanie, sposób postrzegania świata… Nauka jest wytworem człowieka i zarówno ona w całości jak i poszczególne jej elementy posiadają pewien klucz (tylko nie kojarzyć tego negatywnie, chodzi mi o inny klucz), według którego można się jej nauczyć, a raczej zrozumieć ją poprzez dotarcie do jej głębi. Dotrzeć tam można nie tylko przy użyciu intelektu ale także serca. Należy poddać się prawdziwej pasji, w tym chęci staranności i poświęceniu.

Uczniom podaje się „suche informacje” i „płaskie formułki” dotyczące wydarzeń z przeszłości. Uczeń nie ma okazji poznać „procesu twórczego” (wie kto, gdzie i kiedy wynalazł żarówkę lecz nie zna wcześniejszych błędów Edisona i tego jak dochodził do swojego odkrycia), w którym powstawały wynalazki, systemy, nauki, metody, osiągnięcia, o których się uczymy. Nie jest więc zdolny do generowania nowych problemów, pytań, które mogą go dotknąć w przyszłości. Lecz nawet jeśli już się z nimi zetknie to nie będzie potrafił w procesie twórczym wytworzyć odpowiedzi czy rozwiązania na nie. Zawsze miał przecież do czynienia z gotowcami, nie musiał się zastanawiać, używać wyobraźni, zmysłów, nie musiał syntetyzować, kontemplować, myśleć dywergencyjnie czy używać tym podobnych wyższych zdolności intelektualnych. Postanowiono w nim natomiast uaktywni co najwyżej pamięć, a w zapamiętywaniu z kolei nie wykorzystano też wielu przydatnych technik skupiając się jedynie na wielokrotnym powtarzaniu materiału (kuciu).

Jest to kolejny dowód na przedmiotowe traktowanie czy też wyraz braku szacunku dla inteligencji człowieka. Jest to także swoistego rodzaju zaniedbaniem ze względu na porzucenie i bezmyślne wyparcie tak wielu możliwości i zdolności jakie posiada w swym potencjale uczeń, a jakie spowodowałyby głębsze przeżywanie nauki, lepsze jej zrozumienie, umiejętność nie tylko zapamiętywania ale też użycia informacji w praktyce (w życiu) i generowaniu na jej podstawie własnych pomysłów. Spowodowałoby to z pewnością twórczą transformację ze znudzonego i znerwicowanego ucznia na dojrzałego, twórczego, zharmonizowanego i pewnego siebie człowieka, który żyje pełnią życia i pasją w pracy z tym co naprawdę lubi.

„Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek.” - A. Einstein

W momencie odkrywania kwintesencji nauki, poznania prawdziwego procesu twórczego (preparacja – inkubacja – iluminacja – weryfikacja) w jej w jej wytworach i pozbycia się odtwórczej postawy w uczeniu się powstaje człowiek kojarzony jako „naiwny i twórczy leniuch” (to pozytywne cechy wbrew pozorom). Uczeń taki odnosi wrażenie, że jakakolwiek nauka czy praca, w której uczestniczy nie jest nią, gdyż przychodzi z zadziwiającą łatwością, zrozumieniem i zainteresowaniem. Szkoła aktywna dostaje więcej zaufania, a uczenie się, pogłębianie wiedzy, poddawanie się pasji jest wielką rozrywką, rekreacją, pełną entuzjastycznego podejścia podnietą, i zdajemy sobie sprawę, że nauka, która 1) interesuje nas i jest praktyczna dla nas, 2) jest przekazywana w odpowiedni sposób i uczymy się jej właściwymi metodami jest źródłem naszego spełnienia, szczęścia, które wraz ze szkołą tworzymy (będąc aktywnymi).

„Gdybym był znów młody i mógł sobie wybrać zawód, nie próbowałbym zostać naukowcem ani uczonym, ani nauczycielem. Wolałbym być raczej hydraulikiem lub domokrążcą w nadziei zdobycia tej skromnej cząstki niezależności, jaką osiągnąć można we współczesnym świecie.” – A. Einstein

W świecie przemijalności, niepokoju i wielu sprzeczności wyszukać musimy tylko to, co dla nas niezbędne. „Być dziś na czasie” to być biednym i chorym człowiekiem, który ledwo nadąża za mnóstwem docierających do niego informacji. Potrzebujemy programów nauczania na tyle transformacyjnych i elastycznych by uczniowie mogli w nich aktywnie uczestniczyć i łączyć naukę z zabawą, by wychodząc ze szkół nie byli niedojrzałymi i słabymi specjalistami, którzy na pewno nie stworzą dobrej przyszłości dla narodu. Jaki jest zatem wzorzec człowieka w zrewolucjonizowanym systemie? Z pewnością musi być to człowiek „zdrowy na umyśle”, bystry, inteligentny (nie mylić z mądrością), człowiek, który będzie umiał wziąć zawsze sprawy w swoje ręce, a w razie niebezpieczeństwa wykorzystać doświadczenie i zbudować sobie jeszcze lepszy świat na gruzach niepowodzenia. Człowiek ten będzie uznawał za największe rzeczy wartości takie jak Prawda, Piękno, Praktycyzm… będzie postępował etycznie i asertywnie będąc dopuszczony jednocześnie do znacznej wolności. W ten sposób, po raz pierwszy w historii ludzkości w atmosferze wzajemnego zaufania i wolności wzrastać będzie prawdziwy geniusz naszych czasów, który przyczyni się do poprawy sytuacji kraju na wielu płaszczyznach a tym samym do szczęścia wszystkich jednostek i samego siebie.

„Geniusz ludzki może oddychać swobodnie tylko w atmosferze wolności.” – J. S. Mill

 

KOMENTARZE

  • Aniu
    Piszesz dobre teksty, dla wielu trudne, bo są za fachowe - ale pisz....znajdą się za chwil kilka czytelnicy, bo wiedza u Ciebie jest

    Odbierz mojego maila
    Pozdrawiam
  • (TZW.) NAUKA
    http://www.wolnyswiat.pl/1h3.html
    [Drobna część:]

    www.solidarni2010.pl | 28.04.2011 r., Autor: DGwiazda, wpisał dnia 25.04.2011 r.
    TEORIA UWIĘZIONEGO UMYSŁU
    Umysł człowieka współczesnego od najwcześniejszych lat dzieciństwa poddany jest nadzorowi. Nadzór ten można także nazywać wpływem.
    Wewnętrznie, wpływ ten przejawia się w kontroli umysłu dziecka przez rodzinę, natomiast zewnętrznie jest to wpływ środowiska i czynników społecznych. I o ile wpływ wewnętrzny w przeważającej liczbie przypadków ma charakter pozytywny, to wpływ zewnętrzny takiego charakteru często nie ma. Te dwa przeciwstawne bieguny ścierają się ze sobą tworząc światopogląd człowieka.

    Każdy ludzki umysł posiada pewne etapy rozwoju. Etapy te są hierarchicznie wyższe i niższe. Jednak nie każdy ludzki umysł przez czas swego istnienia osiąga etapy wyższe. Większość populacji poprzestaje na jednym z etapów, charakterystycznym dla ogółu. Zatrzymanie to w dużej mierze wynika z ograniczeń, jakie są narzucane na jednostkę przez społeczeństwo, lecz przede wszystkim przez jednostki nauczające. Ograniczanie ludzkiego umysłu dokonuje się poprzez uniemożliwienie mu rozwoju w innym kierunku, niż uznany powszechnie za słuszny.

    Przyjąć należy, iż w każdym społeczeństwie 99% populacji stanowią jednostki odtwórcze spełniające rolę robotnic oraz 1% stanowiący jednostki twórcze. Jednostki odtwórcze mają ograniczone biologicznie możliwości rozwoju, są wiec w dużej mierze podatne na działania hamujące ich umysły. Taka zależność wynika z naturalnej predyspozycji jednostek twórczych do zapewnienia ciągłości gatunku i dalszego jego rozwoju.

    Umysł uwięziony, to taki, który poprzez wyznaczenie mu pewnego kierunku dążeń, nie jest już w stanie samodzielnie z niego zboczyć. Taki stan umysłu jest przede wszystkim efektem długotrwałej indoktrynacji i manipulacji. Manipulacja kapitalistyczna ogranicza w dużej mierze zapędy nowatorskie. Młodzi zapaleńcy chcący zrealizować pomysł odbiegający od powszechnie przyjętej poprawności są publicznie wyśmiewani, ponieważ ich zachowanie jest niezgodne z ideologią kapitalizmu, która głosi, iż wszystko ma być równe. Następuje unifikacja na każdym poziomie życia społecznego - w sferze wartości, kultury i celów. Jest to zjawisko niesłychanie niebezpieczne, w dłuższej perspektywie grożące regresem intelektualnym świata.

    Umysł jednostki wychowanej w świecie kapitalistyczno-liberalnym jest mocno ograniczony, jeśli wziąć pod uwagę jego zdolności twórcze. Ograniczenia te są narzucane przede wszystkim w placówkach szkolnych i na uczelniach. W szkołach polegają one przede wszystkim na wskazywaniu przez jednostki uczące co wolno, a czego nie wolno jednostkom uczonym. Ten monopol na wyznaczanie drogi do prawdy (a w efekcie, samej prawdy) powoduje, iż jednostki od najmłodszych lat szkolnych są przyzwyczajane do zachowań standardowych. Takie zachowania charakteryzują się podążaniem za gotowymi rozwiązaniami oraz brak inicjatywy autentycznie twórczej. W jednostkę są wpajane pewne pojęcia oraz prawa, które funkcjonują w jej mózgu jako prawdy absolutne. A więc w odniesieniu do tych narzuconych prawd jednostka podejmuje pewne działania twórcze. Jednak działania te, mimo iż posiadają znamiona twórczych, w rzeczywistości twórcze nie są, gdyż są mocno hamowane właśnie tymi prawdami narzuconymi odgórnie jednostce.

    Zasadniczą rolę odgrywają tu wszelkiego rodzaju skrypty oraz podręczniki. Są one niczym innym jak subiektywnym komentarzem do podmiotu rozważań. Skoro komentarze te zalecane są do studiowania studentom, to łatwo można się domyślić, że muszą one spełniać pewne wymogi. Gdyby zebrać razem większość podręczników danego przedmiotu, cechą charakterystyczną jest ich jednogłośne brzmienie w kwestiach zasadniczych. Otóż, mimo iż podręczniki te posiadają różnych autorów, to sens merytoryczny jest taki sam.

    Pozostaje pytanie: a gdzie tu miejsce na zdanie odmienne? Na myśl nowatorską? Tego miejsca nie pozostawiono, gdyż w rytm szaleńczej tendencji czasów teraźniejszych, ideologia stoi ponad naukową dociekliwością.

    W odpowiednio spreparowanych (świadomie lub nie) podręcznikach i skryptach zawarte są swoistego rodzaju instrukcje postrzegania rzeczywistości. Człowiek, który tych treści uczy się na pamięć, automatycznie stosuje je na płaszczyźnie często nieświadomej, w życiu codziennym i w pracy naukowej także. Uporczywe trzymanie się schematów uniemożliwia stworzenie nowych pomysłów, co w efekcie prowadzi do intelektualnego regresu.

    Pamiętać należy, iż człowiek w swym życiu przechodzi pewne etapy. Na każdym z tych etapów może nauczyć się (lub nie) pewnych umiejętności. Gdy etap rozwoju, w którym dana czynność ma szanse zostać przyswojona minie, wówczas przepada jakakolwiek możliwość nauczenia się tej czynności. Przykładem takiej czynności może być umiejętność ludzkiej mowy. Jednostka, która między 3 a 12 rokiem życia nie nauczy się mówić, traci te szanse bezpowrotnie. Tak samo dzieje się w wypadku uwięzienia umysłu poprzez propagandę manipulacyjną rozpowszechnioną w szkolnictwie i mediach. Jednostka, której umysł został ograniczony (Jo), zaczyna funkcjonować wedle schematu, i zachowuje się typowo i standardowo w pewnych określonych sytuacjach życiowych. Grupę, która steruje systemem propagandy manipulacyjnej oznaczyć należy jako (Gs).

    Schemat zachowania jednostki (Jo) przedstawia się następująco: na początku zdarzenia jednostka otrzymuje bodziec o różnej sile natężenia. W momencie otrzymania bodźca, umysł jednostki działa na zasadzie odkrytej przez Pawłowa, mianowicie jest warunkowo nauczony pewnej reakcji. Kiedy następuje owa reakcja, należy domniemać, iż jest ona zgodna z założeniami grupy planistów sterujących (Gs).

    Nie ma najmniejszych wątpliwości, co do faktu istnienia tzw. grupy planistów sterujących (Gs), gdyż jeśli istnieje manipulacja, to musi istnieć jej inicjator. Ta grupa znajduje się prawdopodobnie na najwyższym szczeblu władzy – władzy, która wykracza poza najwyższe organy państwowe i stoi ponad prawem. Niemożliwą wydaje się sytuacja, w której działania zaplanowane na tak szeroką skalę mogłyby być jedynie zbiegiem okoliczności. Napewno owa wspomniana grupa realizuje pewne ideologiczne założenia. Jest swego rodzaju gwarantem trwania obecnego statusu quo, korzystnego dla grupy kapitalistów liberalistycznych. Jej istnienie jest konieczne, gdyż bez niej niemożliwe byłoby panowanie ekonomiczne tej klasy.

    Reasumując trzeba dodać, iż także na płaszczyźnie medialnej jednostka zostaje umysłowo ograniczona. Media powtarzając hasła – schematy myślowe, wzmacniają ich siłę oddziaływania w umysłach jednostek. W gazetach często można zauważyć powtarzanie się pewnych stałych elementów. Osoba stojąca z boku tych wydarzeń może dostrzec zjawisko unifikacji informacji medialnej. Należy pamiętać, iż zbieżność tych sloganów z treściami edukacyjnymi nie jest przypadkowa. Jest to celowa korelacja edukacji z instytucjami medialnymi, która razem tworzy dopiero prawdziwie potężne narzędzia manipulacji ludzkim umysłem. Gdyby między tymi obydwoma czynnikami następowały sprzeczności, wówczas żadne z nich nie byłoby skuteczne.

    Ograniczanie umysłu jednostki mające miejsce w trakcie nauczania jest procesem, który często trwa latami. Najważniejszym okresem dla tego procesu z pewnością jest okres wczesnej edukacji szkolnej, gdy jednostka uczy się czytać i liczyć, przy czym poznaje podstawowe zasoby słownikowe. Wtedy to zostają w jej mózgu trwale zapisane podstawowe zasady społeczne. To, czy są one dobre czy też nie jest kwestią sporną. Pewne jest natomiast to, iż są one bezpośrednio związane z obowiązującą aktualnie ideologią państwową.

    Dodać trzeba, iż każda jednostka ludzka w pewnym momencie swego życia staje na rozdrożu. Jest to niezwykle ważny moment dla dalszego funkcjonowania jednostki. W tym momencie jednostka dokonuje wyboru: którą iść drogą. Wyznaczoną odgórnie przez jednostki manipulujące czy też drogą własnego sumienia. Taka decyzja jest dokonywana na płaszczyźnie nieświadomej. Około 99% jednostek jest zbyt słaba genetycznie i niesamodzielna, by pójść drogą własnego umysłu, tak więc wybiera gotowe torowisko wyznaczone przez propagandę manipulacyjną obowiązującej ideologii.
    Pavlos Patsidis

    www.nowyekran.pl / http://aleksanderpinski.nowyekran.pl/post/36044,raz-zdobytych-szkol-politycy-nie-oddadza-nigdy | 01.11.2011 15:11
    Wprost Przeciwnie
    Aleksander Piński - Szef Działu Ekonomicznego Nowego Ekranu. Dziennikarz z 10-letnim stażem. Były z-ca szefa Działu Biznes "Wprost".
    RAZ ZDOBYTYCH SZKÓŁ POLITYCY NIE ODDADZĄ NIGDY
    Nic się w Polsce nie zmieni, dopóki istnieć będzie Ministerstwo Edukacji Narodowej.
    Prawie 7 tys. odsłon miał pierwszy post z tego bloga: „Szkoła bez nadziei – Jak Ministerstwo Edukacji niszczy przyszłość naszych dzieci”. Jest więc powód, by powrócić do tematu.
    Dziennik „The Wall Steet Journal” opublikował ostatnio artykuł pod tytułem „The Montessori Mafia”. Autor tekstu - Peter Sims - zwraca uwagę, że bardzo wielu kreatywnych ludzi, którzy odnieśli światowy sukces w jakiejś dziedzinie (tacy jak np. Lary Page i Sergey Brin - twórcy Google, założyciel księgarni internetowej Amazon Jeff Bezos czy twórca Wikipedii Jimmy Wales) chodziło do szkół, w których uczy się tzw. metodą Montessori.
    W takich szkołach nacisk kładziony jest na współpracę a nie nie rywalizację. Nie ma w nich testów ani stopni. Dzieci nie są podzielone na grupy według wieku. Zachęca się do szukania samemu odpowiedzi na pytania a nie oczekiwania gotowych rozwiązań. Mówiąc najkrócej: szkoły Montessori są przeciwieństwem obecnych polskich szkół publicznych. Dlaczego więc polskie szkoły nie stosują tych metod nauczania?
    Otóż dlatego, że w ciągu 20-30 lat oznaczałoby to koniec obecnego systemu politycznego. Systemu, w którym obywatele pozwalają sobie odbierać połowę pieniędzy, które zarabiają i jeszcze cieszą się, że państwo się nimi opiekuje, choć gołym okiem widać, że nie ma nawet jednej rzeczy, ze które odpowiada państwo, a która funkcjonuje tak, jak powinna (sądy, służba zdrowia, drogi itd.).

    Aby utrzymać status quo w Polsce potrzebni są posłuszni wykonawcy poleceń, ludzie którzy nie kwestionują autorytetów i boją się zmian. I dlatego nauka w publicznych szkołach sprowadza się do: przeczytaj, zapamiętaj, odtwórz. I tak przez kilkanaście lat, w czasie kiedy mózg jest najbardziej chłonny i kształtuje się.

    Prof. Robert B. Cialdini w książce „Wywieranie wpływu na ludzi” opisuje jak Chińczycy, bez przemocy, potrafili zmienić poglądy amerykańskich żołnierzy, którzy trafili do niewoli w czasie wojny w Korei z lat 50. XX w. Prosili ich np. o podanie przykładów tego, że amerykański system polityczny nie jest doskonały - w zamian oferując drobne przywileje (np. papierosy albo lepsze jedzenie). Jak już je podali, proszono o ich napisanie, później o podpisanie. Wreszcie o przeczytanie w więziennym radiowęźle. I tak, krok po kroku, zmieniali się w kolaborantów, którzy w zamian za korzyści oczerniali ojczyznę. Co istotne, po przyjeździe do domu ci żołnierze zadziwiająco dobrze wypowiadali się o komunistach i komunizmie.
    A jeżeli samo pisanie wypracowań jest w stanie zmienić poglądy dorosłych, ukształtowanych mężczyzn, to co musi się dziać z dziećmi, które przez kilkanaście lat szkoły wypisują peany na temat demokracji i Unii Europejskiej?
    I dlatego polityczne elity (nawet lewicowe) nie posyłają swoich dzieci do szkół publicznych. Zamiast tego trafiają do drogich prywatnych placówek, gdzie otrzymają odpowiednie przygotowanie do tego, by rządzić tymi, co skończą państwowe szkoły.

    Raz zdobytych szkół politycy nie oddadzą nigdy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY